Logo wyprawy GAZem na Kaukaz

Zapraszam na moją drugą samodzielną wyprawę samochodową. W 2016 roku postawiłem sobie ambitny cel – dotarcie do Magadanu. Był to rok po zakupie rosyjskiego samochodu UAZ 452 z 1991 roku. Na liczniku miał wtedy niewiele, bo tylko 29 817 km. W Polsce nazywają go “tabletka”, a w Rosji - “буханка” (bochenek). Po długotrwałych przygotowaniach i gruntownej przebudowie, w maju 2016 roku wyruszyłem w tę niezwykłą podróż. Szczegółowy opis moich przygód jest na mojej stronie internetowej: www.samnamagadan.pl

Niestety, los nie był mi łaskawy, i choć pokonałem 23 000 km i spędziłem na drodze dwa miesiące, nie udało mi się osiągnąć zamierzonego celu. Gdy zimniki (specjalne zimowe trasy wyznaczane na zamarzniętych mokradłach i rzekach) zaczęły rozmarzać wcześniej niż w poprzednich latach, UAZ nie poradził sobie z trudnymi syberyjskimi trasami. Musiałem się wycofać na trasie do Mirnego. Mimo porażki, postanowiłem wrócić na Syberię, ale tym razem lepiej przygotowany. Wybór padł na rosyjską ciężarówkę GAZ 66. To niewielki pojazd ciężarowy, ale niezwykle sprawny w terenie. Niestety, ma swoje wady jak słaby i wyjątkowo paliwożerny silnik, brak elementarnego komfortu i ergonomii w prowadzeniu, wysoką awaryjność. Pomimo tych wad, zakupiłem GAZa w stosunkowo dobrym stanie. Jednak nie posiadał on zabudowy z tyłu, tylko stalową skrzynię ładunkową. Z czasem udało mi się zdobyć zabudowę i tak zaczęła się długa przygoda z przygotowaniem samochodu do trudów wyprawy.

W międzyczasie niestety sytuacja polityczna zaczęła się komplikować. Rosja przestała wydawać wizy dla Polaków, a sytuacja na Ukrainie stała się coraz bardziej napięta. Moje marzenia o powrocie na syberyjskie trasy zaczęły się rozpadać. Musiałem przemyśleć nową trasę i znaleźć alternatywny plan podróży. Jednak jak zmienić trasę, gdy masz przygotowaną ciężarówkę do trudnych tras? Wówczas narodził się pomysł objechania Azji Centralnej. Plan obejmował podróż do Gruzji, Azerbejdżanu, przez Morze Kaspijskie do Kazachstanu (po stronie północnej), Kirgistanu, Uzbekistanu, a następnie powrót do Kazachstanu przez Morze Kaspijskie i dalszą trasę do Polski. To był ambitny i ekscytujący plan. Podczas przejazdów przez te kraje w czasie wyprawy do Chin w 2015 roku, spotykaliśmy się z sympatią i szacunkiem miejscowych ludzi. Niestety, kolejna przeszkoda stanęła na mojej drodze. Azerbejdżan przestał wydawać wizy dla samochodów i obecnie granice lądowe tego kraju są zamknięte. Można tam dostać się jedynie drogą powietrzną, a także w ten sam sposób opuścić ten kraj.

Ostatecznie zdecydowałem się na jesienną wyprawę do Gruzji. Planuję objechać cały kraj, spędzając czas w miastach, wioskach i poznając miejscowych ludzi. Chcę pozostać wśród Gruzinów, porozmawiać, spróbować ich specjałów kulinarnych i doświadczyć ich kultury. Wyznaczyłem datę wyjazdu na ostatni tydzień września. Zachęcam do śledzenia mojej przygody na niniejszym blogu (W zakładce „Gdzie jestem” można śledzić na bieżąco moją lokalizację). Będę regularnie relacjonować moje doświadczenia i przygody z podróży.