Aby wyprawa mogła dojść do skutku, przede wszystkim potrzebny jest pojazd - GAZ 66. Sam zakup poszedł dość gładko i zaczęła się długa i wyboista droga w kierunku przebudowy i przygotowania samochodu. Adaptację rozpocząłem od wymiany pierwotnej „paki” na kontener. Poszukiwania tej jedynej, mieszkalnej bazy okazały się trudniejsze, niż zakładałem. Ostatecznie wybór padł na tę od firmy TDM Electronics, która oryginalnie służyła jako stanowisko wojskowe.

Wraz z moimi kolegami rozpoczęliśmy remont i przebudowę, aby stworzyć przestrzeń do życia i mieszkania. Nasza praca rozpoczęła się od usunięcia niepotrzebnego wyposażenia wojskowego. Następnie Marek Gutowski, który wcześniej przebudowywał mi UAZa, zamontował łóżko, stolik kuchenny, szafki i inne udogodnienia.

Kolejnym etapem przebudowy było poprawienie instalacji elektrycznej, docieplenie oraz oklejenie ścian i listwowanie. W ten sposób powstał mój mobilny apartament, który składał się z sypialni, magazynku pod łóżkiem, kuchni, salonu i części biurowej. Podczas mojej przygody z GAZem, moi rosyjscy znajomi Żenia i Alosza namawiali mnie do wymiany silnika. W Rosji takie przeróbki są popularne, często montuje się silniki pochodzące z traktorów Białorusi lub innych maszyn. W trakcie przeszukiwań rosyjskich stron internetowych poświęconych samochodom GAZ 66, natrafiłem na szczegółowy opis wymiany silnika na niemiecki produkcji MAN. Postanowiłem wypróbować ten pomysł, ponieważ słyszałem wiele pozytywnych opinii na temat trwałości silników MAN.

Na chwilę zrobię krótką przerwę w opisie mojej przygody z samochodem. Muszę przyznać, że w podróżach towarzyszy mi szczęście, które przynosi mi nie tylko inspirujące spotkania, ale także nieoczekiwane wsparcie w krytycznych sytuacjach. Na przykład, podczas wyprawy UAZem uległ awarii aż 12 lub 13 razy, jednak za każdym razem byłem blisko jakiegoś mechanika lub warsztatu. Wielokrotnie doświadczyłem życzliwości ludzi, którzy naprawiali mój samochód i nie oczekiwali za to zapłaty.

Teraz wracam do historii mojego GAZa i ludzi, którzy pomogli mi w realizacji moich marzeń. Znalezienie silnika od MANa okazało się wyzwaniem. W pewnym momencie natrafiłem na ogłoszenie online oferujące taki silnik wraz ze skrzynią biegów. Pojechałem sprawdzić ofertę, właścicielem warsztatu okazał się młody chłopak – Janek, urodzony w Kazachstanie a mieszkający w Polsce od wielu lat. Po wysłuchaniu mojej historii — opowiedziałem mu o moim planie podróży po Syberii powiedział, że tego silnika mi nie sprzeda, bo niedługo będzie miał lepszy.

Po pewnym czasie otrzymałem telefon od Janka. Powiedział, że może mi dostarczyć odpowiedni silnik wraz ze skrzynią biegów. Wybrałem się do niego i kupiłem potrzebny sprzęt. Zapytałem go również o mechanika, który mógłby podjąć się takiej skomplikowanej przebudowy. Warto dodać, że mam niebywałe szczęście w kontaktach z ludźmi. Janek nie tylko pomógł mi w znalezieniu silnika, ale także polecił mi mechanika i warsztat. Właścicielami warsztatu Car-Truck w Siedliskach pod Warszawą jest Agnieszka i Zbyszek. Pojechałem tam i Zbyszkowi wszystko opowiedziałem tzn. co chcę zrobić i gdzie chcę pojechać.

Zbyszek natychmiast zainteresował się moją wizją i postanowił podjąć wyzwanie. Poprosił mnie o dostarczenie zarówno samochodu, jak i nowego silnika. Zbyszek to nie jest zwykły mechanik to prawdziwy artysta. Wraz ze swoją ekipą przeprowadzili kompleksową przebudowę przedniej części samochodu, tak aby nowy silnik i skrzynia biegów miały odpowiednio dużo miejsca. Dodatkowo zamontowali wciągarkę elektryczną, od nowa poprowadzili instalację elektryczną i na koniec pomalowali całego GAZa. Wszystkie te prace zajęły im kilka miesięcy.

Po tych przebudowach i przeróbkach przyszła kolej na mnie, czyli jazda i testowanie samochodu. Aha, zapomniałem napisać że musiałem zrobić prawo jazdy na ciężarówki. Do kursu przymierzyłem się w Warszawie, ale po kilku jazdach stwierdziłem że w takim systemie to ja przez rok nie zrobię prawa jazdy. Zawsze jak miałem mieć jazdy to coś mi wypadało do zrobienia, trzeba było zmienić system nauki. Zapisałem się na kurs stacjonarny do Łomży, a tam rano jazdy, a po obiedzie rozwiązywanie testów i tak oto (pod takim przymusem) zdałem egzamin.

W trakcie jazd testowych okazało się że trzeba jeszcze coś poprzerabiać, coś dodać, coś odjąć i będzie dobrze. Kolejny etap prac przy samochodzie to już małe przeróbki i udogodnienia, niestety te prace znowu zajęły mi kolejne dni i tygodnie. W między czasie Marek zrobił mi bagażnik na dachu wraz ze wciągarką do kół zapasowych (patent z wciągarką i kołami na bagażniku podpatrzyłem na stronach rosyjskich), pojemnik na dodatkowe kanistry (między kabiną a zabudową) i regał do magazynku z tyłu. Ogrzewanie postojowe (Webasto), które na pewno będzie mi potrzebne, zamontował mi Kamil Kowieski (z Centrum Webasto Skylark Polska)

Największym problemem okazało się brak dobrych opon, teraz mam ich sześć, ale niestety wszystkie mają jakiś defekt stare i w czasie jazdy wprawiają samochód w wibracje. Nie mogąc nigdzie kupić nowych opon. W akcie desperacji poprosiłem znajomych Ukraińców żeby przywieźli mi od siebie nowe opony, no i przywieźli dwie nowe opony (produkcji Chińskiej) ze sklepu. Na początku było nawet dobrze co prawda trochę drżał samochód w czasie jazdy, ale do wytrzymania. Niestety po przejechaniu ok. 1000km, wybrzuszyły się na boku i dalsza jazda na tych oponach jest już koszmarem - tak to jest z chińszczyzną. Ostatnim moim ratunkiem jest pan Tadeusz z Jarosławia, który zajmuje się sprzedażą części samochodowych między innymi także do Gaza. Z wielkim trudem p. Tadeusz zdobył 4 nowe opony i umówiliśmy się że jadąc już na wyprawę jakoś do niego się doczłapię do Jarosławia i wymienimy moje złomy na nowe. Teraz już tylko pakowanie sprzętów, rzeczy osobistych i w drogę.