Rano pojechałem do stacji diagnostycznej dla autobusów rozumując że może przyczyna tego „bujania” jest gdzieś w (nazwijmy to) zawieszeniu. Nic z tych przypuszczeń, tu w zawieszeniu wszystko w porządku. Diagności poradzili mi żeby jechać do wulkanizacji dla Tirów, tam sprawdzą felgi i opony. Tak też zrobiłem i po odstaniu paru godzin w kolejce panowie wzięli się za mój samochód. Diagnoza była prosta, krzywe felgi (nawet źle zespawane), stare z dużą ilością rdzy, do tego opony terenowe, to nie może być udane połączenie. Jednak na moje usilne prośby wyważyli mi koła z tyłu dokładając średnio po 1,5kg ciężarków, jednocześnie informując mnie że trochę pomoże ale nie za wiele. Faktycznie nie wiele lepiej. Jednak jestem już tak zdeterminowany że postanowiłem że jadę w stronę granicy. Przejechałem trochę za Jarosław, no nie da się tak jechać, mam wrażenie że oprócz tych opon jeszcze coś mi charczy/zgrzyta. Trudno tak samemu ocenić czy to faktycznie coś, czy tylko mi się tak wydaje. Zatrzymałem się na stacji benzynowej w miejscowości Mokra, tam poszedłem popytać o jakiegoś mechanika. Pan ze stacji skierował mnie do warsztatu, który był nie opodal. Właściciel warsztatu Rafał Bodzioch od razu zainteresował się moimi problemami, ale ponieważ już się ściemniało to umówiliśmy się na rano na czwartek. Na noc zostałem w hotelu pod Jarosławiem.