Rano wystartowałem z mocnym postanowieniem że pomimo wszystkich trudności jadę dalej. No tak co z tego że mam mocne postanowienie kontynuowania podróży, jak samochód nie pozwala tego postanowienia realizować. Jadę w stronę Barwinka, licząc że opony się rozgrzeją, ułożą i nagle wszystko będzie dobrze, niestety ledwo dojechałem na stację benzynową przed granicą. Nie mogę tak jechać bo jeszcze coś się urwie, złamie, zablokuje i spowoduję (przez swój głupim upór) jakiś wypadek. Już wszystkie jakieś awarie są naprawione zostają „tylko” te koła. W Internecie znalazłem firmę z Rzeszowa, która ogłasza się że ma koła na 6 śrub i tak ze zdjęcia chyba pasują do mojego samochodu. Zadzwoniłem i po rozmowie z panem nabrałem otuchy że jednak coś się wymyśli. Postanowiłem że jadę do Rzeszowa, kupuję koła (takie do ciężarówek z oponami „szosowymi”) jak będzie dobrze to zawracam i jadę dalej. W sumie miałbym 4 koła terenowe (na bagażniku) i komplet kół szosowych (na samochodzie). Na tych kołach spokojnie przejechałbym do Gruzji po dobrych drogach, a tam już na miejscu zmieniłbym sobie na koła terenowe, które bardzo dobrze się spiszą w terenie górskim. Jadę, ale już tak wolno że ledwo się snuję, drogi górskie, podjazdy, zjazdy - nie ma gdzie się schować żeby zrobić miejsce dla samochodów jadących za mną i żeby mnie wyprzedzili. Na jakimś przystanku/zatoczce naliczyłem 40 samochodów które jechały za mną nie mogąc mnie wyprzedzić. Niestety nic z tych moich planów nie wyszło, rozstaw śrub na feldze różnił się od tych moich, niby to samo, ale jednak nie tak samo. W tej sytuacji nie mogę już jechać dalej, trzeba podjąć decyzję co robić dalej.