Z wielkim żalem decyduję o przerwaniu podróży, wracam do Warszawy, na tych kołach nie mogę jechać tak daleko. Nie mogę ryzykować, nie wiadomo co się przydarzy, trzeba najpierw zrobić koła i dopiero później myśleć o powrocie na trasę. Oczywiście podróży nie zaniechałem, tylko niestety termin mojego wyjazdu został niechcący przesunięty. Decydując się na zakup ciężarówki GAZ 66 i jazdę na wyprawy (piszę w liczbie mnogiej bo uważam że to dopiero początek moich wyjazdów GAZem i że następne będą bardziej udane) byłem przygotowany na trudy związane z jazdą i z życiem przez dwa miesiące w samochodzie. Teraz ryzyko związane z jazdą dalej jest zbyt duże, rozsądek podpowiada powrót. Wracam, powrót do Warszawy spod Rzeszowa zajął mi blisko 12 godzin. W tym wszystkim mam jednak dużo szczęścia, tak jak pisałem wcześniej, na swoich wyjazdach spotykam życzliwych i uczynnych ludzi. Począwszy od Tomka z firmy TDM, który po zakupie GAZa pierwszy zajął się moim samochodem, poprzez mojego „czarodzieja” Zbyszka (z firmy Car Truck z Siedlisk), który podjął się wymiany silnika i przeróbek z tym związanych. Teraz w podróży dużo pracy i pomocy wykonał Rafał Bodzioch wraz ze swoją ekipą (z miejscowości Mokra), Jurek Porembalski (który dał mi kontakt do pana Stanisława, a którego nie znam osobiście tylko telefonicznie) no i pan Stanisław (z miejscowości Ropa). Wszystkim serdecznie dziękuję za pomoc. Oddzielne podziękowania dla mojego wyprawowego opiekuna - Janka Woźnicy, który stworzył tę stronę i wspierał w kłopotach, który już nie jeden raz mi pomagał i który w trudnych chwilach zawsze (przy pomocy swojego specyficznego poczucia humoru) podnosił mnie na duchu. Dziękuję Brachu.