20-X-2024 (niedziela) - czas w podróży 7 godzin, ilość przejechanych kilometrów - 330 Wyjechałem w niedzielę koło południa, pierwszy przystanek zrobiłem w Tarnowie, u moich kolegów Szczepana i Michała, tam w poniedziałek okleiliśmy samochód, zeszło się cały dzień.
22-X-2024 - czas w podróży 9 godzin, ilość przejechanych kilometrów - 260 We wtorek 22 października z Tarnowa do Barwinka na granicę. W Barwinku na parkingu na stacji benzynowej jeden z kierowców TIRa zainteresował się moim samochodem, trasą i poprosił czy może wsiąść. Po zajęciu miejsca za kierownicą zapytał (w męskich słowach) cytuję „Panie jak w takim hu…u wytrzymasz pan tyle kilometrów” – koniec cytatu. Głupio się uśmiechnąłem i nic nie odpowiedziałem – no bo co miałem powiedzieć. Słowacja - Musiałem wypożyczyć urządzenie (kaucja 50 Eu). Po przejechaniu całej Słowacji na granicy Słowacko Węgierskiej zdałem urządzenie.
23-X-2024 - czas w podróży 9 godzin, ilość przejechanych kilometrów - 330 Przejechałem granicę Słowacko Węgierską. Trochę się obawiałem jak ja się dogadam na Węgrzech w sprawie opłat drogowych, w Internecie wyglądało to trochę skomplikowanie, ale nic to, trzeba jechać i na miejscu zobaczymy o co w tym wszystkim chodzi. Po przejechaniu granicy na pierwszym parkingu była taka budka z napisem że tutaj właśnie się wykupuje opłatę, I tutaj zadziałało (po raz pierwszy) moje szczęście wyprawowe, w tym kiosku była przeurocza pani Słowaczka, która wszystko zrobiła i na do widzenia poczęstowała mnie jeszcze kawą. No i po kłopocie. Węgry przejechałem bez żadnego problemu.
24-X-2024 – czas w podróży 10 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 350.
25-X-2024 czas w podróży 7 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 270. Przed granicą Serbsko Bułgarską zatrzymałem się na tankowanie i na krótką przerwę , obszedłem samochód wkoło, no dobra wszystko w porządku jadę dalej. Granicę Serbską przejechałem bez problemów i już po stronie Bułgarskiej jak wysiadłem żeby dać dokumenty usłyszałem syczenie z lewego tylnego koła. Zdziwiłem się bo przecież cały czas jechałem dobrą drogą więc skąd to uszkodzenie? Na szczęście mam kompresor i zaraz dopompowałem sobie powietrza. Na pierwszym parkingu zapytałem kierowców gdzie tu jest wulkanizacja, no za 30 kilometrów jest miasteczko i tam naprawiają opony (drugie szczęście wyprawowe – że tak blisko). Droga do miasteczka zajęła mi sporo czasu bo musiałem się zatrzymywać i dopompowywać powietrza. Po przyjeździe oczywiście warsztat był zamknięty, więc podlewarowałem koło, podstawiłem „kobyłkę” i poszedłem spać.
26-X-2024 - czas w podróży 7 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 340. Rano mechanik po zdjęciu koła znalazł uszkodzenie, nie był to żaden gwóźdź lub coś innego co mogło by uszkodzić, tylko z boku opony zrobiło się rozwarstwienie . Niestety nie do naprawienia, trzeba kupić nową oponę i to dwie. Trudno nie może być inaczej, uzgodniłem z właścicielem warsztatu że dwie opony wraz z montażem będą kosztowały 940 euro. Na opony trzeba poczekać partę godzin bo muszą przywieźć z Sofii. Po zmianie opon pojechałem dalej.