27-X-2024 - czas w podróży 9,5 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 250. Granica Bułgarsko/Turecka, po wjeździe na granicę (Turcja) dałem dokumenty i pan ruchem głowy nakazał mi jechać gdzieś tam na parking, gdzie już stało dużo samochodów. Przed dwoma okienkami stało sporo kierowców, stanąłem w jednej kolejce, po odstaniu ok. godziny pani spojrzała na dokumenty (zielona karta, tłumaczenie na język Turecki dowodu rejestracyjnego) i kazała mi stanąć w tej drugiej kolejce. Tu następna dobra godzina stania, gdy tak stałem byłem świadkiem jak kierowcy wykłócali się z panem z okienka o coś tam, a nawet pani z Węgier gdzieś dzwoniła do swojej ambasady i przekazywała telefon dla tego gościa z okienka. Widać było że jest wściekła bo nic nie wskórała. No tak, ja dopiero będę pewnie miał problemy (pomyślałem), gdy tak stałem usłyszałem za moimi plecami taki tekst „jak będziesz grzeczny to tatuś kupi ci czekoladę” ktoś mówił PO POLSKU (to było moje trzecie szczęście wyprawowe – Turek, który mówi po polsku). No to jestem uratowany, odwróciłem się i zobaczyłem Turka jak rozmawia po polsku, poczekałem aż pan skończy rozmawiać i poprosiłem go żeby pomógł mi przejść przez te formalności. Pan Turek z ochotą pomógł mi, przy okazji pogadaliśmy chwilę, Pan ma żonę Polkę i mieszka w Poznaniu, dał mi nawet swój turecki numer telefonu żeby dzwonić jak będę miał problemy. I tak oto znalazłem się w Turcji.
28-X-2024 - czas w podróży 6,5 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 270.
29-X-2024 - czas w podróży 9 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 320. Dzisiaj jechałem przez góry, trudna trasa. Najgorzej było nie na podjazdach, ale na zjazdach. Długie strome zjazdy gdzie samochód rozpędzał się do granicznych prędkości jak dla mojego Gaza. Musiałem mocno hamować i silnikiem i hamulcami, bałem się że za bardzo się rozpędzi i trudno mi będzie go okiełznać. Parę razy zatrzymywałem się żeby koła i bębny się schłodziły. No ale udało się pokonać ten odcinek bez żadnych przygód.
30-X-2024 - czas w podróży 8 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 260.
31-X-2024 - czas w podróży 5,5 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 150. Jadę wybrzeżem morza Czarnego, fajna trasa ale nie za bardzo. Po pierwsze morze jest po mojej lewej stronie, więc żeby być po stronie morza muszę przejechać na drugą stronę. Wcale to nie jest łatwe bo parkingi po drugiej stronie są bardzo rzadko i najczęściej zajęte przez samochody osobowe. Udało mi się jednak wypatrzyć jakiś opuszczony ośrodek po drugiej stronie i tam zostałem na noc. Korzystając jeszcze z dobrej pogody postanowiłem się umyć w morzu. Woda byłam sakramencko zimna, ale co to dla mnie, skoro kąpałem się już w Bajkale (jedno z najzimniejszych jezior na świecie). W słonej wodzie ani mydło, ani szampon nie chciały się pienić. No ale taka kąpiel jest lepsza niż żadna. W nagrodę miałem piękny widok przy kolacji na wieczorne morze. 01-XI-2024 czas w podróży 7,5 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 200. Rano przed śniadaniem zrobiłem kolejny już przegląd samochodu. Przesmarowałem wszystkie kalamitki (przed wyjazdem kupiłem sobie smarownicę pneumatyczną), podciągnąłem pasek klinowy, przykręciłem osłony krzyżaków na wale i to wszystko. Po śniadaniu ruszyłem w drogę. Jedyna odmiana od monotonii jazdy to kontrola drogowa. Jadąc przez całą Turcję wielokrotnie widziałem takie sytuacje że trzy pasmowa jezdnia była zwężana do jednego pasa i policjanci wyrywkowo sprawdzali dokumenty. Nic nowego u nas też tak jest. Zwróciłem uwagę że Turcy jak rozmawiają między sobą to zawsze miałem wrażenie że albo się kłócą, albo są zdenerwowani. Mnie też policjanci zatrzymali do kontroli. Policjant podszedł do mnie i od razu zaczął coś mówić mocno podniesionym głosem z czego oczywiście nic nie zrozumiałem. Trochę to było deprymujące, ale od razu dałem wszystkie dokumenty łącznie z tłumaczeniem na język turecki dowodu rejestracyjnego. Po jakiś 10 minutach dokumenty zostały mi zwrócone i ruchem głowy policjant nakazał i jechać dalej.