Czas w podróży 8,5 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 250. Jestem w podróży już tyle dni, to mam ustalony rytm i kolejność wykonywania działań. Po przebudzeniu włączam Webasto, trochę dlatego żeby wygonić wilgoć, ale głownie żeby ocieplić mój salon. Później kawa, obowiązkowo wypita w łóżku, jest to wielki luksus który na początek dnia zawsze sprawia mi dużo przyjemności. Mam wtedy czas pomyśleć, co było poprzedniego dnia i co w zasadzie będę robił dzisiaj. Niby nie mam dużego wyboru, bo przecież i tak będę prowadził samochód. Później trzeba się ubrać (jak już jest ciepło w salonie) i przejrzeć dokładnie samochód. Robię to codziennie, a taki grubszy przegląd z kładzeniem się pod spód robię z reguły co trzy cztery dni. Jak już wszystko obejrzałem to w drogę. Po jakiś 2-3 godzinach zatrzymuję się na śniadanie . Coś gorącego, herbata i dalej. Staram się jechać nie dłużej jak 8 godzin, ale nie zawsze to wychodzi ponieważ często jest tak że nie mam się gdzie zatrzymać na noc. W ciągu dnia robię sobie ze dwie przerwy na odpoczynek. Kolację jem już po zatrzymaniu się na noc, z reguły kanapki, a jak jest możliwość to coś miejscowego. Do Stepactmindy jadę tak zwaną Gruzińską Drogą Wojenną, droga ta jest od Tbilisi do Władykaukazu w Rosji. Droga ma ponad 200 kilometrów i prowadzi malowniczymi wąwozami. Atrakcją jest zalew/jezioro Żinwalskie, a także twierdza Anannuri. Zostałem chwilę przy twierdzy i poszedłem trochę połazić, akurat trafiłem na sesję zdjęciową młodej pary. Później przy drodze zobaczyłem cmentarzysko/zbiorowisko starych samochodów. Zatrzymałem się i poszedłem oglądać. Z budki przy tym placyku wyszła pani i powiedziała że wstęp i możliwość zrobienia zdjęć kosztuje 20 lari (ok. 30 zł). Zrobiłem zdjęcia i pojechałem dalej.