W nocy zaczął padać śnieg, nic wielkiego pomyślałem. Rano okazało się że to jest śnieżyca i mocno zawiewa. No to mam problem, a w zasadzie dwa. Pierwszy to nie mam łańcuchów na koła, a bez tego nie pokonam tych gór i nie zjadę na dół, a drugi problem to paliwo letnie. Zatankowałem oba zbiorniki w okolicy Tbilisi i nie pomyślałem że jak pojadę w góry to może spaść temperatura i nie dolałem tego dodatku do ropy. Patrzyłem smętnie przez okno jak sypie śniegiem, o złych warunkach na drodze świadczył też fakt że nie jechał żaden Tir, ani do granicy, ani z granicy. Tak więc na razie zostaję w Stepantsmindzie. Patrzę na pogodę i widzę że jutro chyba będzie lepiej. Zobaczymy. W międzyczasie zamknęli drogę na parę godzin i żaden samochód nie jechał do góry i na dół. Zrobiłem zdjęcie korka jaki utworzył się z zatrzymanych samochodów. No to co miałem robić, poszedłem znowu na kolację popijaną czaczą do Gruzina i zeszło się do nocy.