Czas w podróży 3 godziny, ilość przejechanych kilometrów – 60. Jak mi kazali, tak przyjechałem - rano. Podniosłem kabinę, zebrał się sztab 3 mechaników i zaczęli oglądać i słuchać. Zgodnie orzekli że to musi być pompa wody. I pytanie do mnie czy rozbieramy, ale nie ma gwarancji że taką dostanę w Tbilisi. Rozbieramy, jeśli nie będzie to będę się później tym martwił. Ustaliliśmy cenę: za naprawę 300 Lari (ok. 450 zł), a taksówkarzowi, który mnie zawiezie do Tbilisi 100 Lari. Z wymontowaną pompą pojechaliśmy do miasta. Kierowca, który mnie wiózł to istny demon w pełni tego słowa znaczeniu. Już po pięciu minutach jazdy powiedziałem sobie że nie będę patrzył do przodu. Wyprzedzanie na trzeciego, bez kierunkowskazów, zajeżdżanie drogi, a wszystko to w szaleńczym tempie. Pomyślałem sobie, że przecież nie po to przejechałem 4 000 kilometrów, żeby teraz zginąć na drodze do Tbilisi, i że na pewno dojedziemy do magazynu i wrócimy do warsztatu szczęśliwie. W magazynie po pokazaniu części zapadła konsternacja, co źle wróżyło mojej części. Coś tam panowie rozmawiali, kręcili głowami, patrzyli w komputer, kurczę (żeby nie powiedzieć inaczej), pewnie nic z tego, przeraziłem się nie na żarty. Dobra, razem z taksówkarzem poszliśmy przeglądać części, już za drugi podejściem sprzedawca znalazł taką samą pompę. Jeszcze tylko zapłacić (480 Lari) i z powrót z demonicznym taksówkarzem do warsztatu. Na miejscu pan Remontier obejrzał po swojemu i powiedział że dobra część, montaż trwał ok. godziny, do tego później uzupełnianie płynu, całość prac zeszła się do 14. Zapłaciłem podziękowałem, poprosiłem o wspólną fotografię i wyruszyłem w drogę. Plan na najbliższe dni to jechać do Signaghi, jest to rejon słynący z uprawy winorośli i doskonałego wina. Można tam dojechać dwoma drogami przez Tbilisi i przez góry, ja będę jechał tą trudniejszą drogą przez góry. Zrobiłem zdjęcie drogi, która ciągnie się zboczem góry. Dzisiaj dojechałem do miasteczka Tianeti, ponieważ już się późno zrobiło postanowiłem tutaj zostać na noc. Akurat przy głównym placu jest komisariat, poszedłem tam i zapytałem czy mogę gdzieś tutaj bezpiecznie zostać na noc. Przy okazji opowiedziałem im, że już przejechałem tyle kilometrów z Polski, że jestem 19 dni w podróży i takie tam jeszcze historie. Panowie policjanci wskazali mi miejsce przed bankiem i powiedzieli że tam mogę śmiało zostać na noc.