Rano zdzwoniłem się z Piotrkiem i umówiliśmy się na popołudnie na spotkanie. Dzisiaj pojedziemy do znajomych Piotrka (winiarzy). Piotrek trzyma tam u nich swoje wino w beczkach, i coś tam musi się poumawiać. Tak więc najpierw pojechaliśmy z Piotrkiem i Anetą do Dato, gdzie posiedzieliśmy dłuższą chwilę i porozmawialiśmy.. Oczywiście nie obyło się bez tego żeby nie spróbować jego wina, jak mi powiedział - to żeby dobrze popróbować trzeba wypić trzy szklaneczki. Później poszliśmy kawałek dalej do sąsiada, który buduje/przerabia różne samochody. Nie mogłem się na dziwić jakie cudeńka ten mechanik robił w swoim warsztacie. Akurat przerabiał jakąś amerykańską limuzynę, a na podwórku stała olbrzymia maszyna złożona z różnych części, a to do Ziła, a to od Kamaza, a mosty miał od Gaza 66. Prawdziwy artysta nie mechanik. Zrobiłem parę zdjęć i pojechaliśmy dalej. Spotkaliśmy się z przyjaciółmi Piotrka - Vażą i jego żoną, tutaj też obowiązkowa degustacja wina. Vaża pokazał mi swoją piwniczkę, ale taką prawdziwą, nie taką jaką się pokazuje turystom. Po przyjeździe do miasteczka poszliśmy jeszcze z Anetą i Piotrkiem na kolację i tak się zakończył ten dzień