Czas w podróży 9 godzin, ilość przejechanych kilometrów – 100. Rano przywitało mnie słonko. Po porannej kawie, sprawdziłem czy mi się odnalazła „ścieżka”, którą mi wgrał Piotrek. Niestety nie. Trudno jadę tą drogą na której jestem i zobaczę co dalej. Po jakimś czasie ku mojemu zaskoczeniu trasa się odnalazła, okazało się że jestem prawie w dobrym miejscu, tylko muszę jak będzie droga to skręcić w prawo i powinienem trafić na właściwą trasę. Moje szczęście nie trwało długo, zaraz mi znowu wszystko zniknęło, dobra pomyślałem sobie, nie będę już cudował. Wracam do głównej (jak mi się wydawało) drogi i jadę. Po jakiś dwóch godzinach, odzyskałem mapy, ale i tak już wiedziałem że jadę w dobrym kierunku. Postanowiłem wrócić do Sighnaghi, muszę sobie kupić ubezpieczenie bo jutro o 12 mi się kończy, a wiem że w mieście to załatwię. Dosyć późnym wieczorem przyjechałem do Signaghi.