Koło południa przyjechałem do Jarosławia, od razu pojechałem do wulkanizacji na zmianę opon. Ponieważ to były cztery koła zeszło się do wieczora. Po zmianie pojechałem oczywiście na próbę, niby trochę lepiej ale do ideału jeszcze bardzo daleko. Na noc zostałem na parkingu pod myjnią samochodową.
No i nie udało się wyjechać wczoraj, wystartowałem dzisiaj. Jeszcze jakieś zakupy znoszenie wszystkich rzeczy, ubrań do samochodu i jadę. Z Warszawy wyjechałem o 14, późno ale najważniejsze że już w drodze.
Termin wyjazdu optymistycznie wyznaczyłem sobie w ostatni tydzień września, niestety później tylko go przesuwałem.
Jeszcze nie byłem całkiem gotowy z samochodem po za tym , chciałem się jeszcze spotkać z kolegami, a wiadomo że po takich spotkaniach musi być dzień wolny od wszelkich prac.
Aby wyprawa mogła dojść do skutku, przede wszystkim potrzebny jest pojazd - GAZ 66. Sam zakup poszedł dość gładko i zaczęła się długa i wyboista droga w kierunku przebudowy i przygotowania samochodu.